opinia : komentarz : kontrowersja
..Fama Festiwal

Utwórz swoją wizytówkę..
Blog > Komentarze do wpisu
Mural Piotra Depty

Świnoujściu daleko do miana centrum polskiejgo street art. Bo tych kilka kibicowskich zaśpiewek wysmarowanych sprayem na ścianie, jest mniej więcej tak związanych z kulturą sztuki ulicznej, jak czarnoskóre gwiazdy MTV z kulturą hip-hopową. W takich warunkach tworzenie murali staje się pionierskim działaniem, otwieraniem ścian na wyobraźnie twórców. Właśnie takim pionierem w Świnoujściu staje się Piotr Depta, który popracował ze ścianą w ramach festiwalu Fama.

A praca łatwa nie była. W ciągu trzech dni realizacji muralu, zdarzały mu się pogawędki z niezadowolonymi wczasowiczkami, mieszkańcami, lokalnymi smakoszami win musujących i oczywiście zawsze czujną na przejawy takiego wandalizmu Policją.

Tak umilając sobie czas rozmową stworzył dzieło, które zebrani zobaczyli na odsłonięciu muralu, w niedzielne popołudnie. Gdy już znalazłem się na miejscu zrozumiałem pretensje pań, którym leży na sercu dobro świnoujskiej architektury, miejsce perełka...polskiej urbanistyki. Wszystko wygląda mniej więcej tak jakby ufo wchłonęło jeden z segmentów kamienicy. Wyrwa po której zostały tylko ślady na bocznej ścianie kamienicy bliźniaczki, aż się prosi żeby coś na niej zmalować.

Co zmalował? Wszyscy od razu biegną do wielkiego zielonego prostokąta w czarnym obramieniu na ścianie równoległej do ulicy Piłsudskiego?? Narracja zaczyna się jednak znacznie wcześniej. Z monstrualnie wydłużonej rynny kamienicy wypływa stado białych ptaków, których trasę wyznacza czarny pas. Pas gubi się gdzieś w trawie, nagle wyskakuje na ścianę, ostro zakręca, i tak ptaki dolatują do centralnej realizacji, otaczając ją tworząc ramę realizacji.

A w centrum zielony widok na miasto. Duża tworzona od szablonu weduta, w której nasza perspektywa, pozwala patrzyć z góry na miasto. Pionowe czarne pasy przecinające widok, sugerują , że może to być widok z wieżowca. To wszystko trochę w konwencji obrazów Edwarda Dwurnika. Dużo gęsto, tłoczno i z góry. Pod dołem także szablonowy podpis Green City- tytuł realizacji.

Rok temu w pobliżu Jazz klubu centrala, Piotr Depta zrealizował mural, który zoomował, jak google maps, miejsca na mapie, w których dzieje się Fama. Interpracja nasuwała się sama- pokazać TAK TU JESTEŚMY, i przez te dwa sierpniowe tygodnie tam można nas znaleźć, Fama istnieje. Tym razem nie było tak łatwo, a sam autor krygował się przed interpretowaniem tego co sam stworzył.

Green city od razu narzuca Eko skojarzenia, ale to tylko skojarzenia. Zielono, ptaki, pas który nie omija trawiastego podłoża. Ale wszystko to ma dla mnie inne znaczenie. Praca wyrasta, a raczej wylatuje z rynny. Takie angażowanie architektury jest w Świnoujściu znaczące. Bo to z architektury- podobrazia, wychodzi mural. Niekiedy do bólu paskudne miejsca, aż proszą żeby ktoś zabrał się za nie z puszką farby w dłoni. Dzieło jest dla mnie jak znak legalizacji, zgody na mural, na street art, który niechętnym mieszkańcom podsuwa architektura ich miasta.

Tekst: A.H.

środa, 25 sierpnia 2010, famateksty

Polecane wpisy