..Fama Festiwal

Utwórz swoją wizytówkę..
Kategorie: Wszystkie | FAMA 2010 | TEKSTY | WARSZTATY
RSS
wtorek, 30 sierpnia 2011
famazine 02

FAMAZINE 02/2011

 

Famazine 2 Web



22:52, famateksty
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 22 sierpnia 2011

PIERWSZY NUMER JEDYNEGO W SWOIM RODZAJU PISMA FESTIWALOWEGO FAMAZINE!!!!!!!!!

 

Famazine Nr1 Web-1

14:05, famateksty
Link Dodaj komentarz »
sobota, 20 sierpnia 2011
Zbyszek Karol Emilka

Zbyszek Karol i Emilka

15:54, famateksty
Link Dodaj komentarz »
Dzień następny

Pan

15:51, famateksty
Link Dodaj komentarz »
piątek, 19 sierpnia 2011
Pani Krystyna

 

Pani Krystyna

 

Pani Krystyna, lat 55. Sprzedaje warzywa i owoce na jednej z głównych ulic Świnoujścia już od 4 lat. Podkreśla, że jest to praca jedynie sezonowa, ale bardzo ją lubi. W wolnym czasie uwielbia rozwiązywać krzyżówki, chociaż jeszcze nic nigdy nie wygrała. Jej syn jest z zawodu fotografem.

17:56, famateksty
Link Dodaj komentarz »
HEJKA HEJ!

Szanowni Famowicze (hehe!)


mamy zaszczyt przedstawić Wam projekt codzienny, polegający na krótkich rozmowach z mieszkańcami Świnoujścia. To u nich kupujecie alkohol i owoce.

Serdecznie zapraszamy do współpracy i komentowania.

 


17:47, famateksty
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 31 sierpnia 2010
Warsztaty krytyczne - podsumowanie.

Warsztaty prowadzone w plenerze mają zazwyczaj coś ‘obozu przetrwania’ – tworzymy z tego co mamy pod ręką. Grupa uczestników warsztatów krytycznych na Famie 2010 została wybrana przez Magdę Ujmę. Natomiast sama przyjemność ich poprowadzenia przez dwa tygodnie przypadła mnie. Wybrane zostały osoby z pewnym obyciem w pisaniu o sztuce, albo w pisaniu (sam też bym dokonał podobnego wyboru, gdyż zapewne uznałbym taki zespół za szczególnie wart poznania w perspektywie rozmaitych projektów, które zamierzam realizować).

 

W założeniu tym jest jednak pewna sprzeczność i od razu pojawił się kłopot. Otóż Fama nie jest festiwalem sztuki, nie ma nawet charakteru pleneru dla artystów. Raczej mamy tam bardziej tworzyć, niż  tworzyć dzieła. Stąd uczestnicy o wyrobionym już spojrzeniu na sztukę nie znajdowali na Famie i w Świnoujściu zbyt wiele pożywki intelektualnej. Zapewne dlatego część z nich po pierwszym tygodniu wyjechała. Radzono sobie jednak. Uwaga skoncentrowała się na dominujących  na Festiwalu formach akcjonistycznych, happeningach, choć znów – Fama nie zawierała w sobie festiwalu performance. Jednak umożliwiło to postawienie pytania: co się stało ze sztuką akcji i jaki jest związek historycznych i współczesnych form akcjonizmu z akcjami społecznymi o rozmaitych intencjach czy użyciem ich w warsztatach animacyjnych, integracyjnych, itp. Pośrednio, tej także kwestii dotyczyło pytanie zadane przez Paulinę Danecką, „Kto to jest artysta?” Odpowiedzi  znajdują się w drugim numerze (z dwóch) gazetki krytyków. Choć działaniami akcyjnymi zajmowała się większość uczestników warsztatów, to wnioski wyciągali pozostali do końca Karolina Iwańczyk i Aleksander Hudzik (który otrzymał jedną z nagród Famy). Zapewne odpowiedź nie jest jeszcze pełna, ale najważniejsze to postawić właściwe pytanie. A to się na warsztatach udało, właśnie dlatego, że krytycy mieli do wyboru głównie tematy ze sztuki akcji.

 

Opisany został w niej także mural – jedyne dzieło malarskie powstałe na Festiwalu, a także fachowo przeprowadzona analiza architektury Świnoujścia (zapewne też z braku innych dzieł). Bardzo dobrze wypadły też prezentacje sylwetek ‘generałów’ czyli ‘starych’ famowiczów (Fama 2010 była jubileuszową 40). Sprawne łączenie opisów z dialogiem pozwoliło na dynamiczne i żywe opracowanie postaci. Jedną z nich był były rektor ASP w Poznaniu Wojciech Mueller, który był pytany o stworzenie możliwości, aby na Famie było więcej sztuki. Ponieważ współpraca w tym kierunku byłaby mile widziana z obu stron, więc – miejmy nadzieję – kolejne Famy będą miały w sobie coś z festiwalu sztuk wizualnych. Będzie to częściowo zasługa interwencji w gazetce krytyków na Famie 2010.

 

Na koniec moje osobiste wrażenia: bardzo fajna była możliwość pracy ze studentami zainteresowanymi pisaniem o sztuce bez dystansu, który nieuchronnie wytwarza sytuacja w szkole. Miarą oceny były nie stopnie, ale właśnie stopień osobistego poczucia integracji i partnerstwa jakie miałem w pracy nad zagadnieniami sztuki. Jestem przekonany, że ta współpraca będzie trwać poza Famą. Do zobaczenia więc za chwilę.

 

Pozdrawiam wszystkich wakacyjnie i bardzo serdecznie,

 

Łukasz Guzek

11:43, famateksty
Link Komentarze (2) »
piątek, 27 sierpnia 2010
Krzywe OKO Famy

Powoli dobiega końca rywalizacja związana z Trójzębem Neptuna. Jego przedmiotem są projekty, które wpisują się w interdyscyplinarną formułę festiwalu oraz twórczo ją wykorzystują, działania łączące artystów różnych dziedzin, inicjatywy ambitne, oryginalne oraz nowatorskie.

W czwartek zaprezentowane zostały dwa na pozór podobne projekty filmowe.

Od początku festiwalu bardziej widoczni byli uczestnicy projektu Oko Famy. Przedsięwzięcie grupy Efekt Trzeźwości polegało na tym ze zabawny kask strażacki z wmontowaną weń kamerą mieli nosić kolejno uczestnicy różnych projektów. Biorąc pod uwagę wszędobylskość żółtego hełmu wszyscy szykowali się na dłuższy dokument o Famie i jej uczestnikach tymczasem w MDK publiczność została uraczona show muzyczno, teatralno kabaretowym z filmem w tle.

Zamiast dokumentu o festiwalu sprint. Kilkuminutowy film w przyspieszonym tempie trzeba przyznać profesjonalnie i płynnie zmontowany i bonus z wypowiedziami uczestników, co im się nie podobało na Famie obfitujący w wypowiedzi o komarach i niewygodnym hełmie z kamerą.

Jeśli ta prezentacja miała być show słowno, muzyczno, multimedialnym to rzeczywiście zespół Południca i Grzegorz z kabaretu Idea spisali się świetnie, jeśli miała to być prezentacja filmu to biorąc pod uwagę przedsięwzięte środki to chyba trochę za mało było konkretnych treści, dokumentu, zróżnicowanych wypowiedzi, kadrów.

Drugi projekt należał do grupy Krzywe Szkło. Czteroosobowy zespół składający się w większej części z fotografów założył bardzo proste technicznie rozwiązanie polegające na animacji metodą poklatkową. Grupa sportretowała 40 osób z atrybutami dla nich charakterystycznymi. Całość wyszła lekko i zabawnie zwłaszcza, że sportretowano największych oryginałów i najcharakterystyczniejsze jednostki biorące udział w Famie.

Film został wzbogacony o muzykę Jakuba Zieliny znanego jako Żmij (sam kompozytor wystąpił jako mocny akcent w finale filmu).

Tym razem prostota wzięła górę i jeśli ma podlegać ocenie to, kto lepiej zilustrował uczestników festiwalu to Krzywe Szkło jest zwycięzcą tej rywalizacji, jeśli chodzi o show zwracanie na siebie uwagi zwycięzcą jest Efekt Trzeźwości.

 

Karolina Falkiewicz

 

 

 

 

 

 

 

12:10, famateksty
Link Komentarze (1) »
czwartek, 26 sierpnia 2010
Czy FAMA się udomowiła?

Wielkie festiwale to zmora mieszkańców miast, w których się odbywają. Nie raz dało się słyszeć historie, że mieszkańcy Gdyni nienawidzą publiczności Open’era, a uczestnicy Ery Nowe Horyzonty są wyrzucani z wrocławskich pubów. Hałaśliwa i nieżałująca sobie alkoholu młodzież, mimo przynoszących miastu zysków, nie jest mile widziana. Same festiwale nie wnoszą również żadnej wartości dla przeciętnego mieszkańca miasta, gdyż najczęściej prezentowane tam wytwory kultury nie leżą w spektrum jego zainteresowań. Zamiast obejrzeć ambitny film lub iść na koncert, wolałby spokojnie zasnąć, korzystając ze wspólnego dobra ciszy nocnej. W tym sensie festiwal to twór obcy, niezrośnięty z miastem, a bariera pomiędzy tubylcami a przyjezdnymi nie wydaje się bliska przełamania.

A jak jest z FAMĄ? W końcu mamy tu szeroki wybór wydarzeń, z których każdy mieszkaniec Świnoujścia czy wczasowicz teoretycznie mógłby wybrać coś dla siebie. Z drugiej strony problem nocnych zabaw hałaśliwej młodzieży nie omija również tego festiwalu. Zintegrowanie FAMY z mieszkańcami Świnoujścia, mimo czterdziestu lat funkcjonowania imprezy w tym mieście, pozostawiało wiele do życzenia. Z myślą o zmianie powstała inicjatywa FAMA Udomowiona, wyciągająca rękę w stronę mieszkańców goszczącego festiwal miasta.

Czy FAMA udomowiła się w Świonoujściu? Diagnoza w drugim numerze pisma deGENEart.

13:55, famateksty
Link Dodaj komentarz »
środa, 25 sierpnia 2010
Mural Piotra Depty

Świnoujściu daleko do miana centrum polskiejgo street art. Bo tych kilka kibicowskich zaśpiewek wysmarowanych sprayem na ścianie, jest mniej więcej tak związanych z kulturą sztuki ulicznej, jak czarnoskóre gwiazdy MTV z kulturą hip-hopową. W takich warunkach tworzenie murali staje się pionierskim działaniem, otwieraniem ścian na wyobraźnie twórców. Właśnie takim pionierem w Świnoujściu staje się Piotr Depta, który popracował ze ścianą w ramach festiwalu Fama.

A praca łatwa nie była. W ciągu trzech dni realizacji muralu, zdarzały mu się pogawędki z niezadowolonymi wczasowiczkami, mieszkańcami, lokalnymi smakoszami win musujących i oczywiście zawsze czujną na przejawy takiego wandalizmu Policją.

Tak umilając sobie czas rozmową stworzył dzieło, które zebrani zobaczyli na odsłonięciu muralu, w niedzielne popołudnie. Gdy już znalazłem się na miejscu zrozumiałem pretensje pań, którym leży na sercu dobro świnoujskiej architektury, miejsce perełka...polskiej urbanistyki. Wszystko wygląda mniej więcej tak jakby ufo wchłonęło jeden z segmentów kamienicy. Wyrwa po której zostały tylko ślady na bocznej ścianie kamienicy bliźniaczki, aż się prosi żeby coś na niej zmalować.

Co zmalował? Wszyscy od razu biegną do wielkiego zielonego prostokąta w czarnym obramieniu na ścianie równoległej do ulicy Piłsudskiego?? Narracja zaczyna się jednak znacznie wcześniej. Z monstrualnie wydłużonej rynny kamienicy wypływa stado białych ptaków, których trasę wyznacza czarny pas. Pas gubi się gdzieś w trawie, nagle wyskakuje na ścianę, ostro zakręca, i tak ptaki dolatują do centralnej realizacji, otaczając ją tworząc ramę realizacji.

A w centrum zielony widok na miasto. Duża tworzona od szablonu weduta, w której nasza perspektywa, pozwala patrzyć z góry na miasto. Pionowe czarne pasy przecinające widok, sugerują , że może to być widok z wieżowca. To wszystko trochę w konwencji obrazów Edwarda Dwurnika. Dużo gęsto, tłoczno i z góry. Pod dołem także szablonowy podpis Green City- tytuł realizacji.

Rok temu w pobliżu Jazz klubu centrala, Piotr Depta zrealizował mural, który zoomował, jak google maps, miejsca na mapie, w których dzieje się Fama. Interpracja nasuwała się sama- pokazać TAK TU JESTEŚMY, i przez te dwa sierpniowe tygodnie tam można nas znaleźć, Fama istnieje. Tym razem nie było tak łatwo, a sam autor krygował się przed interpretowaniem tego co sam stworzył.

Green city od razu narzuca Eko skojarzenia, ale to tylko skojarzenia. Zielono, ptaki, pas który nie omija trawiastego podłoża. Ale wszystko to ma dla mnie inne znaczenie. Praca wyrasta, a raczej wylatuje z rynny. Takie angażowanie architektury jest w Świnoujściu znaczące. Bo to z architektury- podobrazia, wychodzi mural. Niekiedy do bólu paskudne miejsca, aż proszą żeby ktoś zabrał się za nie z puszką farby w dłoni. Dzieło jest dla mnie jak znak legalizacji, zgody na mural, na street art, który niechętnym mieszkańcom podsuwa architektura ich miasta.

Tekst: A.H.

14:49, famateksty
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3