..Fama Festiwal

Utwórz swoją wizytówkę..
Kategorie: Wszystkie | FAMA 2010 | TEKSTY | WARSZTATY
RSS
środa, 30 czerwca 2010
ARTYSTO, OGARNIJ SIĘ!

Dzwonią do mnie różni ludzie i czegoś ode mnie chcą.

Dzwoni artysta anonimowy i stwierdza, że werdykt eliminacji regionalnych w mieście X był ustawiony. Że to karygodne i że co my sobie wyobrażamy? Że przecież w ten sposób szargamy dobre imię Famy, sprzeniewierzamy się jej tradycji. Odpowiadam, iż sobie nie życzę takich oszczerstw. Stwierdzam, że artystów z miasta X po raz pierwszy na oczy widziałam, że obrady jury trwały do drugiej w nocy, w związku z czym nikt nie miał nawet w sobie tyle energii, by cokolwiek „ustawiać”. Na marginesie nadmienię, że wspomniany werdykt – w momencie rozmowy z artystą anonimowym – nie został jeszcze oficjalnie ogłoszony. Artysta się trochę uspokaja, dzięki czemu zbieram się na odwagę i pytam, jaki podmiot artysta ów reprezentuje. Artysta również zbiera się na odwagę i się przyznaje, czym zaskarbia sobie moją przychylność. Odpowiadam, że podmiot ów zdobył drugie miejsce, czyli jest wysoce prawdopodobne, że spotkamy się w Świnoujściu. Artysta milknie, dzięki czemu mogę się wypowiedzieć: że zastanawiam się nad naszą współpracą i naszym współistnieniem w Świnoujściu, bo festiwal trwa dwa tygodnie, bo ludzie pracują tam za niewielkie pieniądze, bo to wydarzenie pożera cała naszą energię, którą zarezerwowaliśmy sobie na okres wakacyjny, w związku z czym po Famie o jakichkolwiek wakacjach nie może być już mowy, więc się zastanawiam, bo nie mam ochoty generować nieprzyjemności. Artysta nie wie, co powiedzieć i się rozłącza. Ja idę spać (bo obrady do drugiej w nocy). Po jakimś czasie dzwoni raz jeszcze artysta-już-nie-anonimowy i przeprasza, przeprasza, przeprasza. Ja mówię „spoko” i „do zobaczenia w Świnoujściu”.

Pisze do mnie artysta nie-anonimowy (nazwijmy go NA). Że jest byłym laureatem Famy i że w związku z jubileuszem chciałby się na tejże pojawić. Wraz z pierworodnym. Ja odpowiadam, wypowiadając zdanie, które znam „by heart”: „Fama jest festiwalem o profilu edukacyjnym, adresowanym do młodych twórców przed debiutem, na który składają się sekcje warsztatowe we wszystkich dziedzinach sztuki, prezentacje dorobku uczestników, realizacja wydarzeń premierowych i występy gwiazd”. Wypowiadam w nadziei, że artysta NA jakoś się w tym zdaniu odnajdzie. Artysta NA owszem się odnajduje i mówi, że mógłby na Famie to i tamto i to też, a jego syn to mógłby to albo to. Odpowiadam: „TO mi pasuje, ALBO TO też jest dobre, natomiast TO TEŻ już nie.” Proszę o przesłanie zgłoszenia i szczegółowe opisanie wybranych przeze mnie projektów, bo podejmując decyzję nie możemy opierać się na dwuzdaniowej charakterystyce. Artysta NA odpowiada, że widzi, iż w takim razie nic z tego nie będzie. Popadam w konfuzję (na krótko) i szybko odpisuję, że ależ-przecież-wręcz-przeciwnie. Że może coś z tego być, tylko potrzebujemy więcej szczegółów. Artysta NA milczy.

Dzwoni do mnie artysta nieanonimowy XYZ: że przysłał płytę z nagraniem spektaklu i chce wiedzieć, czy my ten spektakl chcemy. Zupełnie spokojnie (po raz nie wiem który) odpowiadam, że w Regulaminie Festiwalu jest wyraźnie napisane (i nawet podkreślone), iż lista uczestników zostanie ogłoszona do dnia 18 lipca. Do dnia, więc może wcześniej, ale jeżeli tej listy nie ma na stronie festiwalu to oznacza to, że jeszcze trzeba poczekać. XYZ odpowiada: „achaaaaa...” Ale on jednak chciałby wiedzieć. Więc odpowiadam, że zaproponowany spektakl nie wpisuje się w kształt zaplanowanej przez nas sekcji teatralnej, że mamy ściśle ustaloną przez budżet liczbę miejsc (i ani jednego więcej), że musimy dbać o spójność programową festiwalu (ja musze dbać, bo potem mi mówią, że to wszystko się kupy nie trzyma) i że w związku z tym: niestety nie. XYZ się obrusza, powołuje się na teatr C z miasta M, który jakoby miałby się bardzo dobrze wypowiadać na temat teatru XYZ. Odpowiadam: „nie wątpię”. Chcę odpuścić, ale trochę mi adrenalina skacze. Mówię, że bardzo dobrze znam teatr C z miasta M, widziałam ich spektakle nie raz, uważam, że to bardzo dobry teatr jest, do tego stopnia, że nawet jestem w stanie zaocznie zgadzać się z każdą ich opinią, ale. Ale. „Czy powołując się na teatr C z miasta M podważa pan nasz osąd?  Czy powołując się na teatr C z miasta M chciał pan powiedzieć, że nie mamy prawa samodzielnie kształtować własnej oferty festiwalowej?” Raz jeszcze mówię, że argumentem nie jest tutaj tak zwany poziom artystyczny, ale to co myśmy sobie zaplanowali, że żeby to, co zaplanowaliśmy, miało ręce i nogi, to w tym czymś muszą brać udział osoby, które mogą się ze sobą (twórczo) dogadać, bo jak się nie dogadają, to to coś nie wyjdzie. XYZ jakby nie rozumie. Już całkiem zrezygnowana sugeruję, że w przypadku teatrów lepiej jest zaprezentować się na jakichś eliminacjach regionalnych, niż przysyłać nagranie... XYZ przerywa: „Ależ-proszę-pani ja jestem za dojrzałym artystą, by w jakichś konkursach brać udział!” Tym mnie trochę zbija z tropu, zaczynam deklamować: „Fama jest festiwalem o profilu edukacyjnym, adresowanym do młodych twórców przed debiutem, na który składają się...” Artysta XYZ przypomina mi, że jest artystą, a artysta – jak wszyscy wiedzą – tworzy, a nie jeździ na jakieś eliminacje. Odpowiadam: „A to przepraszam, nie miałam pojęcia.”

Kochamy artystów. Fama należy do nich. Nie należy do dyrektora P, do prezesa B czy S. Nie należy do miasta A, B czy C – lista ta rośnie z roku na rok i coraz więcej miast wraz z jego mieszkańcami zaczyna pokrzykiwać: „Fama należy do nas!”. Fama nie należy do jurora ziet czy żet.
Nie. Fama należy do artystów. Tych z dnia dzisiejszego, tych, którzy pojawią się w Świnoujściu jutro lub pojutrze. Tych którzy deklarują: „będziemy robić tak a tak”, nie zaś do tych, którzy mówią: „zrobiliśmy to i tamto, powinniście o tym wiedzieć.”

Dziwi mnie (a przy gorszym nastroju – boli) postawa roszczeniowa: „Famo, zrób to dla mnie. Famo, to mi się należy.” Muszę coś wyjaśnić: kochamy artystów, ale nie mamy zamiaru ich hołubić, nie będziemy ich głaskać po główkach i mówić: „oooo, jakie to ładne... no, tutaj, w tym miejscu ci trochę nie wyszło, ale przecież się starałeś, to najważniejsze!”

Co Fama daje swojemu uczestnikowi? Fama uczestnika kładzie spać i daje mu jeść. Fama daje mu pieniądze, kiedy uczestnik stwierdza, że tutaj na scenie, musi mieć zawieszoną taką grubą szmatę w kolorze pomarańczowym, a tu-o-tutaj to musi stać stół, taki złoty. Fama mówi: dobrze, ile? Nie da się trochę taniej? Da się? Wspaniale! Fama zaprasza na Famę artystę Wu Pawlika i A Serafińską, jak również Sikorę (Te oraz Wu), a artyści ci oraz inni robią warsztaty dla uczestnika.

Fama jest cierpliwa, Fama jest wyrozumiała. Ale wyrozumiałość nie pociąga przyzwolenia na każdą artysty ekstrawagancję.

Kochamy artystów uczuciem odpowiedzialnym.

Alicja Sawicka

21:06, famateksty , FAMA 2010
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 06 maja 2010
FREESTYLE

No to pierwszy tekst z krytyki artystycznej. Powiedzmy, że Fama już się zaczęła. Pociągi interregio, TLK, nocne zostały zawieszone, bo nie porozumiały się z pociągami, a właściwie pociągnięciami z Centrali. Famowicze docierają więc z dużym opóźnieniem różnymi środkami, niektórzy przez Berlin dojeżdżają do Ahlbeck, są tacy którzy dopływają z wyspy Bornholm, większość idzie pieszo, udając pielgrzymkę do Smoleńska w celu zobaczenia szczątków, ale im się kierunki pomyliły. Część Famowiczów dotrze już po Famie, ale zrobią na plaży koncert finałowy, a Alicja Sawicka topless z Bogusławem Bojczukiem i Tomaszem Paduchem w bokserkach w słoniki rozdadzą im nagrody pocieszenia - Widelec z baru Neptun, dmuchanego Trytona.

Natomiast dotrze dużo waletów z krajów ościennych i innych wykluczonych, będą sypiać w śpiworach na korytarzach, w drodze do Niemiec i dalej. Będą stanowić tanią siłę roboczą dla Famy i jednocześnie zapełnią program muzyką etniczną, pokazami teatru obrzędowego i wróżeniem.

W Polsce w tym czasie trwać będzie V tura wyborów prezydenckich, z kandydatów przy życiu i dobrym zdrowiu w tym psychicznym, pozostanie jedynie Andrzej Lepper, ale jego wyborcy zapełnią wszystkie szpitale wariatów i nie będzie komu głosować. Parlament będzie zastanawiał się nad powrotem do monarchii, chociaż na Wawelu już nie ma miejsca w kryptach dla kolejnych władców i jest problem.

Za rok Fama odbędzie się w grudniu, będziemy lepić bałwana i rozdawać sobie prezenty pod choinką: dmuchanego Trytona i plastikowy Widelec z baru Neptun. Ale to już będzie inna sytuacja, bo miasto udostępni Famie nieczynny Gazoport i damy czadu!

Jaro Gawlik

13:42, famateksty , FAMA 2010
Link Dodaj komentarz »